Cały świat przy Tynieckiej

„Świat w zasięgu ręki” – ten slogan nabiera bliższego znaczenia dla Krakowa i jego mieszkańców – chcąc zwiedzić cały świat, można bowiem wybrać się na ulicę Tyniecką i tam odbyć podróż po wszystkich kontynentach.

Powierzchnia kontynentów wynosi wprawdzie 2720 m2, a łączna długość ich nabrzeża to zaledwie kilometr, ale podróż ta z pewnością i tak będzie niezapomnianym przeżyciem. Park Edukacji Rozwojowej, bo o nim mowa, to inwestycja powstała z inicjatywy Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego, w którego skład wchodzą nie tylko kontynenty z wyznaczonymi granicami państw i przebiegającymi przez nie ścieżkami edukacyjnymi, ale osady charakterystyczne dla każdego regionu świata, zbudowane na wzór autentycznie istniejących. Od maja 2007 roku istnieje już wioska afrykańska, zbudowana na wzór autentycznej wioski z Ghany – składają się na nią trzy chatki, mniejsze pomieszczenie gospodarcze i ogrodzenie. W jej pobliżu zobaczyć można zdjęcie wykonane w Ghanie przez misjonarzy – patrząc na nie można odnieść wrażenie, że nie znajdujemy się już w Krakowie, ale właśnie tam, w wiosce afrykańskiej, wszystko zostało tu dopracowane z najmniejszymi szczegółami – materiały wykorzystane do budowy są wprawdzie lokalne (niepotrzebna glina z budowy wykorzystana do stworzenia ścian, czy ścięte gałęzie udostępnione przez firmę utrzymującą zieleń w mieście do budowy ogrodzenia), ale technika budowy jest dokładnie taka sama jak w Ghanie. Wchodząc do środka chatek, już trudno oprzeć się wrażeniu przeniesienia w odległą część świata – wszystkie przedmioty znajdujące się w środku są autentyczne: przywiezione przez misjonarzy z Afryki. I tak znajdziemy tam: zeszyty szkolne zapisane dziecięcym pismem, mundurki szkolne, instrumenty muzyczne, tradycyjne ubiory afrykańskie…

Jak narodził się pomysł Parku? Misjonarze powracający z misji chcieli podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami, pragnęli zaprezentować zdjęcia i przedmioty przywiezione z Afryki. Początkowo organizowano wystawy w różnych szkołach. Stwarzało to jednak wiele problemów, głównie natury organizacyjnej. Potrzebnych było wiele osób, dużo czasu, odpowiedni samochód… Postanowiono zorganizować więc coś na miejscu. To wtedy powstała właśnie wioska afrykańska.

A mówi pan po afrykańsku?” – łamanie stereotypów

Na miejscu organizowane są warsztaty edukacyjne dla szkół. Prowadzą je wolontariusze, m.in. studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego. W roku 2008 skorzystało z nich 25 szkół, czyli w sumie 2200 uczniów. Warsztaty nie wyglądają jednak jak typowa lekcja w szkole: składają się na nie różne gry edukacyjne dostosowane do wieku uczestników, w których często wykorzystywane są przedmioty z wioski – dzieci mogą korzystać ze wszystkiego, co się tam znajduje, mogą wszystkiego dotykać i zadawać pytania. Szczególnymi gości Parku są dzieci niepełnosprawne, głównie niewidome, które za pomocą dotyku zapoznają się ze zgromadzonymi eksponatami. Jak opowiadają organizatorzy, na warsztatach nieraz wywiązuje się żywa dyskusja, często mająca zaskakujące rezultaty i to zarówno dla dzieci jak i dla prowadzących. Dlaczego tak się dzieje? Głównym celem warsztatów jest łamanie stereotypów zakorzenionych mocno nawet już w świadomości dzieci, które nieuświadomione, pogłębiają się tylko i przedostają do ogólnego światopoglądu społeczeństwa. Dlatego właśnie cały program warsztatów i ich forma nastawione są głównie na ukazanie dzieciom świata takiego, jakim jest naprawdę, na zwrócenie uwagi na problemy, które często w szkole bywają pomijane, na które często w programie szkolnym brakuje czasu.

I tak na przykład dzieci uświadamiają sobie jak powierzchownie traktowany jest przez nas kontynent afrykański, mówi się: „ktoś jedzie do Afryki…” – i zatrzymujemy się na tym uogólnieniu, bez nazywania szczegółów – bo kontynent ten funkcjonuje w naszej świadomości jako całość, o której mamy często ogólne, powierzchowne pojęcie: dziki, biedny kontynent. Mówiąc o Europie mówimy: „jadę do Francji, do Włoch” – i na myśl przychodzi Konkretne wyobrażenie o danym kraju – o Afryce wciąż wiemy za mało. Wciąż nie zastanawiamy się, jak charakteryzuje się dany kraj, jaką ma kulturę, jacy są ludzie tam żyjący, jakimi żyją problemami i jakim posługują się językiem. Z tym ostatnim związana jest zresztą ciekawa anegdota, którą opowiada jeden z wolontariuszy prowadzących warsztaty. Kiedy jeden z uczniów dowiedział się, że wolontariusz ten pracował przez pewien czas w Afryce, zadał mu pytanie: „A mówi pan po afrykańsku?” Na to wolontariusz odpowiedział pytaniem „A ty mówisz po europejsku?” Uczeń był zaskoczony taką odpowiedzią.

Komputery w indiańskim tipi

Wkrótce po wiosce ghanijskiej pojawiło się na terenie parku indiańskie tipi. Duży namiot o stożkowym kształcie, przywołuje na myśl historie o „dzikich” Indianach, które dzieciaki czytają lub oglądają w filmach przygodowych – tym bardziej więc szokuje widok po wejściu do środka. Niskie wejście zmusza do pochylenia się, a kiedy wyprostujemy się już w środku – pierwsze, co widzimy, to wiszące klawiatury komputerów! Komputery w namiocie indiańskim? Jednak pomysłodawcy wiedzą dobrze, że nic tak nie działa na wyobraźnię, jak element zaskoczenia. Klawiatury to pozostałość po warsztatach dotyczących kolonizacji i jej skutków.

Kolejną sprawą, na jaką organizatorzy warsztatów chcą zwrócić uwagę jest idea pomagania innym. Jak wynika z badania opinii publicznej, przeprowadzonej przez TNS OBOP w grudniu 2008 roku na zlecenie Departamentu Współpracy Rozwojowej MSZ, respondenci zapytani, ile państw – spośród wszystkich 200 państw na świecie – jest biedniejszych i gorzej rozwiniętych od Polski, średnio wskazują 81 (w rzeczywistości Polska zajęła w 2008 roku 39. miejsce pod względem wskaźnika rozwoju społecznego). Polacy wciąż postrzegają siebie jako naród potrzebujący pomocy, dominuje przekonanie, że Polska nie jest na tyle zamożna, by pomagać innym krajom. Na szczęście poparcie dla udzielania pomocy przez Polskę systematycznie wzrasta, a misje wolontariuszy pokazują, że Polska ma wiele do zaoferowania. Jak się więc okazuje – stereotypy, które krążą w naszej świadomości, dotyczą nie tylko obcych państw czy kontynentów, ale też postrzegania samych siebie.

Samolotem do Afryki, pociągiem do Azji

Jakie są plany na przyszłość? Rozbudowa Parku trwa: powstają kontynenty ułożone z kostki, a na każdym z nich elementy kojarzone z jego rdzenną kulturą. Igloo, mongolska jurta, a nawet domek na wodzie – to kolejne „zabudowania” Parku. W przyszłości teren między kontynentami wypełni zbiornik wodny tworzący oceany. Podróż między Europą a Afryką odbywać się będzie dzięki prawdziwemu samolotowi, który stworzy rodzaj niepowtarzalnego „pomostu” łączącego te kontynenty, a między Europą a Azją dzięki autentycznemu wagonowi pociągu. W miarę rozwoju ścieżek edukacyjnych, wzbogacać będzie się również oferta warsztatów, cel jednak pozostanie wciąż ten sam: łamanie stereotypów, ukazywanie dzieciom i młodzieży prawdziwego obrazu świata i upowszechnienie idei wolontariatu.

Weronika Harasymów

Ten wpis został opublikowany w kategorii Prace redaktorek. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.